wtorek, 3 marca 2015

Szyciowe perypetie...

Odkopałam maszynę, i popatrzmy razem jak się wyżyłam artystycznie....


Zawsze myślałam żeby uszyć taką zawieszkę serce i nigdy czasu nie miałam... dziś też nie miałam, ale się uparłam i cóż, pewnie mogłam w tym czasie coś bardziej pożytecznego zrobić... ale rano mały kasłał znowu i musiałam odreagować, poszedł jeden dzień do szkoły i to samo......a on do szkoły chce chodzić....
więc zawieszka....










A jak już się przysiadłam i materiał męczyłam to truskawkę uszyłam i tak mi w niej czegoś brakowało i wykorzystałam gotową ozdobę, ptaszka, którego kiedyś Wiktor dostał, taki co tam dwa piórka na styropianie są przyklejone, ale razem z truskawką stworzył świetny duet moim zdaniem...co Wy na to....






Jakoś ta maszyna czaruje, że się  pogodniej zrobiło.... Pozdrawiam Was Wszystkich serdecznie i na zapas zdrowia i słoneczka życzę...

14 komentarzy:

  1. Jak soczyście :) Zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  2. To serduszko chwyta za serce; oczy cieszy zawijaskiem na dole. Truskaweczka z ptaszorkiem apetycznie wygląda, oj zjadłoby się zjadło.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz Danusiu taka odskocznia, cieszę się, że Ci przypadła do gustu, ale już do krzyżyków wracam....

      Usuń
  3. Super duet i fajna zawieszka, mała rzecz, a cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Prześliczne serduszko :) Wioleto, życzę zdrówka dla synka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami najlepszy sposób na troski, to te nasze robótki wszelkiego rodzaju :) Oby te choróbska Was omijały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak choroby niech się trzymają z daleka, a zgadzam się pasja jest dobra na wszystko...

      Usuń