poniedziałek, 4 października 2021

Jesień od Coricamo

 

Wracam z cudowną jesienią od Coricamo.

Wzór idealny na jesienny relaks. Wybrałam dobry czas, aby go zacząć, spadł już pierwszy jesienny liść. 

Wyszywam go z ogromną przyjemnością, chociaż skaczę z miejsca na miejsce i już się pomyliłam dwa razy, nic mnie nie zraża. Przepiękne barwy mnie oczarowały. 

Fajnie byłoby wyszyć wersję z tym stateczkiem w innych porach roku, ale nie ma niestety takich wzorów.



Pozdrawiam Was serdecznie 


piątek, 16 kwietnia 2021

Maleństwo

 Jest już gotowe pierwsze maleństwo z serii Permin, kupiłam do obrazków takie oto rameczki






Kolejny, który jest w trakcie pracy


na chwilę odstąpiłam od wyszywania Wenecji, żeby zrobić coś małego, od początku do końca...


Pozdrawiam Was serdecznie... 

czwartek, 25 lutego 2021

Wyczekane

 Mam wreszcie wyczekane zamówienie z Coricamo



Miałam zamówić jedynie materiał, żeby zmienić w projekcie "Rodzinka", ale nie mogłam się oprzeć jesieni i dziewczynie z niebieską parasolką... Wzięłam też zestaw z zakładką na kiedyś. 


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za wszystkie miłe słowa i zapraszam ponownie, choć miewam długie przerwy w blogowaniu, to pasja wciąż ta sama od lat. 

niedziela, 21 lutego 2021

Perminki

W oczekiwaniu na przesyłkę z Coricamo zamówiłam również małe zestawy Permin z Hobby Studio. 




Takie sielskie klimaty lubię...






Tak mnie urzekły, że od razu postanowiłam jeden rozpocząć




Dziękuję za to, że mimo przerw w blogowaniu, zawsze ktoś do mnie zajrzy i zostawi miłe słowa, co inspiruje mnie do haftu jeszcze bardziej...


poniedziałek, 15 lutego 2021

Na moim krośnie

 Na moim krośnie wciąż ta sama Wenecja.

Czas nie sprzyja, ale nie rezygnuję pomalutku do celu.

Na dziś wygląda to tak.


Jak skończę ten obraz, zabieram się za rodzinny portret, po przemyśleniach zmieniam rozmiar kanwy, już zamówiłam w Coricamo (oczywiście kupiłam też inne drobiazgi, jak tylko przyjdzie przesyłka pokażę). Na nowej kanwie wyszyję najpierw twarz syna i zobaczę, jak będzie to wyglądało. 

Niestety oczy już na 20 ct meczą się i mimo lampy z lupą nie dam rady na takiej szyć.  

W międzyczasie w moim The Witching Hour przybyło też trochę czarnych krzyżyków, ale to niewiele zmieniło, więc nie robiłam zdjęcia, może następnym razem. Tu musze dokupić trochę nici i zabieram się za księżyc już niedługo. 

Pozdrawiam Was serdecznie.