niedziela, 18 czerwca 2017

Pomarańcza

Kolejny rysunek syna, sam pomysł jest świetny uważam, pomarańcza i doodles,  nie mam zdjęć od pierwszego etapu, jak było naszkicowane ołówkiem, mam tym razem tylko zdjęcia jak już było wszystko gotowe. Tym razem rysunek  kolorowany kredkami... Ja uważam, że jest świetny, flamastry też mają coś w sobie, ale kredkami robi na mnie jeszcze większe  wrażenie ...




Pozdrawiamy serdecznie...

A w Miasteczku nastąpiła awaria, ten fragment nieba, który wyszyłam na samym początku (lewy górny róg), a było to bardzo dawno temu, stracił kolor i w porównaniu z tym niebem, które teraz kończę  jest duża różnica, myślę nad wypruciem starego fragmentu...Miałyście tak kiedyś...

wtorek, 13 czerwca 2017

jeszcze wolniej...

Już chyba wolniej nie można... Miasteczko ostatnio rzadko wpada mi w ręce, ciągle "coś innego" jest przed do zrobienia. Jedynie malutki kawałek nieba udało mi się wyszyć 
Zwolniłam, ale nie rezygnuję...
Oto fotka na dowód delikatnego postępu...
ostatnio 
teraz

a tu taki monogram piękny wykonany przez syna
Wczoraj oglądałam  zdjęcia na Facebooku na stronie sklepu Haft Pasja z VII Ogólnopolskiej Wystawy Haftu Krzyżykowego i jakże mnie zachwycił ten obraz...(zdjęcie zaczerpnęłam ze strony sklepu właśnie)


Zdjęcie użytkownika Haft Pasja.

mam nadzieję, że kiedyś pojadę na taką wystawę i na żywo obejrzę te wszystkie dzieła...
Pozdrawiam Was serdecznie

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Troche tego trochę tamtego

U mnie haftu przybywa bardzo mało... w Miasteczku trochę niebo ruszyłam do przodu...

Za to u syna liczba rysunków wzrasta...nowe projekty, nowe kolory...dumna jestem bardzo...po zbliżeniu widać cieniowania...

Rysunek nr 1


Rysunek nr 2







 Rysunek nr 3







 Rysunek nr 4
 Rysunek nr 5


I jakoś tak wyszło, że historia prac - doodles mojego syna sama się pisze na moim blogu...

Pozdrawiam Was serdecznie, myślę, że wakacyjny urlop może być dobrym czasem dla mojego haftu... powoli, ale wciąż do celu, czyli do zakończenia "Miasteczka na wodzie"... 

wtorek, 21 marca 2017

Projekt mojego syna -doodle cd.

Mamy kolejny etap w powstającym rysunku syna... Praca nabiera rozmiarów... wymyślanie i szkicowanie poszczególnych elementów wcale nie jest łatwe, dlatego praca nie postępuje zbyt szybko... Zważywszy na to, iż młody człowiek ma obowiązek szkolny i nie tylko i poświęcić dużo czasu nie może codziennie na rysunek, a każdy element dopracowuje dokładnie, to i tak uważam, że postęp jest, a i wena nie mija...Podziwiam i dumna jestem... 
Muszę przyznać, że taki sposób rysowania wymaga nie tylko czasu, cierpliwości, ale i kolorów...zatem flamastrów, których paletę kolorów zamierzamy rozszerzyć o trzy sztuki w dniu dzisiejszym...

Zazdroszczę tym, co mają dostęp do całej palety kolorów, chyba bym sama zaczęła rysować... chociaż młody radzi sobie świetnie z tymi, które ma jak widać...




A teraz o szyciu... mały remont się zakończył i jak to bywa z wykończeniem trzeba było zawiesić nowe firanki i zasłony, zakupione przez internet...Karnisz uzbrojony w materiały, wieszamy całość na haczyki, a tu się okazuje, że wszystko zbyt długie, o jakieś 10 cm i to spoczywa na podłodze. Uruchomiłam "pogotowie krawieckie", bez zdejmowania tego wszystkiego, postawiłam maszynę na parapecie raz z jednej strony, potem z drugiej i podłożyłam... Może mija się to z moją perfekcyjną wizją, nic nie cięłam, tylko zawinęłam podpięłam szpileczkami i podszyłam i już...zajęło chwilkę, wygląda dobrze i maszyna się spisała jak zawsze...polecam taki sposób, robota zrobiona i czas na kawę został...




Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i razem z Wiktorem dziękujemy za wczorajsze komentarze pod jego pracą, jest to miłe i motywujące...

poniedziałek, 20 marca 2017

Dzieło mojego syna - Flamastrowy zawrót głowy

Trochę z innej beczki... Do niedawna, a właściwie jeszcze dwa tygodnie temu nie miałam pojęcia o istnieniu flamastrów z wyższej półki, dla rysowników, grafików...takie flamastry dają podobno więcej możliwości wiele odcieni, a poza tym można je na siebie nanosić, mieszać itd... Moje dziecko zaczęło odkrywać ten temat i zapragnęło rysować, jednak koszt takiego flamastra, w pobliskim sklepie dla artystów to 11,90... Dzięki oszczędnościom syn ma 11 kolorów, a w palecie jest ponad 170 odcieni.... Imponująco, od razu pomyślałam, że przypomina mi to kolory mulin do wyszywania...

i zaczęło się rysowanie, najpierw ołówkiem, trochę ścierania i poprawki, potem kontury cienkopisem i kolorowanie, a oto efekt ...












napiszcie co o tym sądzicie...może ktoś tez rysuje takimi flamastrami...
zajmuje dużo czasu, trzeba też mieć pomysł na te postacie, ale moim zdaniem efekt jest imponujący, a poza tym dziecko spędziło większość niedzieli na rysowaniu, ani minuty przy komputerze...

pozdrawiam Was serdecznie..."Miasteczko" czeka na swój czas, na kolejne XXX ...ostatnio przy małym remoncie miałam szyciową przygodę, ale o tym, następnym razem...