Nastąpił malutki postęp w zimowym pejzażu z czerwonym domkiem
było tyle
a jest obecnie tyle
a będzie kiedyś tak
a w mojej koronkowej damie było tak
a jest obecnie taka będzie tak
Nastąpił malutki postęp w zimowym pejzażu z czerwonym domkiem
było tyle
a jest obecnie tyle
a będzie kiedyś tak
Ciężko było powstrzymać się od otwarcia i rozpoczęcia tego projektu.
Dom z obrazka przypomina mi mój własny, tym bardziej chce się go wyszywać.
Na razie wygląda to tak
Może niewiele jeszcze widać, skromne te początki, ale pierwszy zarys już jest, wyszywam go na zmianę z kobietą różą, więc trochę to potrwa.
Pozdrawiam Was serdecznie
Moja Kobieta z różą wyglądała ostatnio tak
na dzień dzisiejszy wygląda już tak
Jest przy tym projekcie trochę pracy, ale tworzy się go dość przyjemnie.
Pozdrawiam Was serdecznie
W projekcie Kobieta z różą nastąpił delikatny postęp
oto krótka fotorelacja
dla przypomnienia po zakończeniu będzie wyglądał tak
oczywiście nie mogę się też doczekać kiedy postawię pierwsze xxx w Czarującej zimie
tyle jest pięknych wzorów do wyszycia tylko czasu zawsze zbyt mało
Pozdrawiam Was serdecznie
Taki oto walentynkowy upominek otrzymałam, sama go co prawda wybrałam, spodobał mi się ten obrazek bardzo, śnieżna zima i ten dom, który przypomina mi trochę mój własny...
Ciekawa jestem jak Wam się podoba ten obrazek...
Może ktoś już go wyszywał?
Pozdrawiam Was serdecznie
dzięki, za komentarze i cieszę się, że nadal do mnie czasem zaglądacie
Z Nowym Rokiem zawsze nadchodzą jakieś plany i marzenia, pomimo wielu rozpoczętych projektów trudno było mi się powstrzymać od zakupu choćby jednego nowego wzoru...
Dlatego zamówiłam w Coricamo dwa...otrzymałam też hafciarską niespodziankę, może ktoś będzie miał ochotę wyszyć tego małego tygryska to podaruję...
Port morski dla mnie cudny wzór, lubię takie klimaty jakiś stateczek, trochę wody, wędkarz, cisza, spokój... no może szum tych wzburzonych fal jedynie słychać.
Kupiłam też małą Wiosnę.
Mam już wyszyty z tej serii widoczek zimowy, to był mój drugi obrazek jaki wyszyłam, wiele lat temu, moje początki.
Pomyślałam, że to dobry czas wiosną wiosnę wyszyć...
A poniżej zima z dawnych lat
Poza tym ostatnio urzekł mnie jeszcze jeden wzór, który był niedostępny w sklepie i nie mogłam go od razu kupić, ale już zakup został zrealizowany i niedługo będzie u mnie to wtedy zaprezentuję, ma to być upominek - walentynka, także pokażę po 14.02.
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję, że odwiedzacie mnie mimo tych długich przerw w pisaniu, biegnę poczytać co u Was.
Dawno mnie tu nie było, ale za to Jesień już gotowa
Gwiazdkowy prezent od męża to moje nowe wyzwanie, tym haftem rozpoczynam Nowy Rok
Wracam z cudowną jesienią od Coricamo.
Wzór idealny na jesienny relaks. Wybrałam dobry czas, aby go zacząć, spadł już pierwszy jesienny liść.
Wyszywam go z ogromną przyjemnością, chociaż skaczę z miejsca na miejsce i już się pomyliłam dwa razy, nic mnie nie zraża. Przepiękne barwy mnie oczarowały.
Fajnie byłoby wyszyć wersję z tym stateczkiem w innych porach roku, ale nie ma niestety takich wzorów.
Pozdrawiam Was serdecznie
Jest już gotowe pierwsze maleństwo z serii Permin, kupiłam do obrazków takie oto rameczki
na chwilę odstąpiłam od wyszywania Wenecji, żeby zrobić coś małego, od początku do końca...
Mam wreszcie wyczekane zamówienie z Coricamo
Miałam zamówić jedynie materiał, żeby zmienić w projekcie "Rodzinka", ale nie mogłam się oprzeć jesieni i dziewczynie z niebieską parasolką... Wzięłam też zestaw z zakładką na kiedyś.
Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za wszystkie miłe słowa i zapraszam ponownie, choć miewam długie przerwy w blogowaniu, to pasja wciąż ta sama od lat.
W oczekiwaniu na przesyłkę z Coricamo zamówiłam również małe zestawy Permin z Hobby Studio.
Takie sielskie klimaty lubię...
Tak mnie urzekły, że od razu postanowiłam jeden rozpocząć
Dziękuję za to, że mimo przerw w blogowaniu, zawsze ktoś do mnie zajrzy i zostawi miłe słowa, co inspiruje mnie do haftu jeszcze bardziej...
Na moim krośnie wciąż ta sama Wenecja.
Czas nie sprzyja, ale nie rezygnuję pomalutku do celu.
Na dziś wygląda to tak.
Niestety oczy już na 20 ct meczą się i mimo lampy z lupą nie dam rady na takiej szyć.
W międzyczasie w moim The Witching Hour przybyło też trochę czarnych krzyżyków, ale to niewiele zmieniło, więc nie robiłam zdjęcia, może następnym razem. Tu musze dokupić trochę nici i zabieram się za księżyc już niedługo.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Wreszcie moje gondole mogą wypłynąć...

Czas nieubłaganie zbliża nas do schyłku wakacji... Dni są coraz krótsze, a i wypoczynek w tym roku nie był taki jak zawsze...
Czekają nas nowe wyzwania, nowa szkoła i wiele niewiadomych. Och, jak dobrze czasem zajrzeć na Wasze blogi zainspirować się, odpocząć, podziwiać...
Pozdrawiam Was serdecznie